#wojsko W morze, po 17 latach…

#wojsko
W morze, po 17 latach budowy, wyszedł ORP Ślązak. Wyposażenie przeciwlotnicze okrętu to, jak podają niektóre media, „cztery rakiety”. Tyle, że są to ręczne wyrzutnie rakiet GROM. Innymi słowy marynarz może wyjść na pokład (o ile akurat nie ma sztormu) i wystrzelić rakietę. Zasięg rakiety GROM wynosi do 5,5 km, a pułap do 3,5 km, przy czym okręt nie ma żadnego systemu kierowania ogniem i naprowadzania tych rakiet . Innymi słowy jeśli, w razie wojny, Rosjanie wpadliby na pomysł, żeby zaatakować nasz okręt z powietrza, ale nie z działek jak za Stalina lub wczesnego Chruszczowa, ale za pomocą rakiet wystrzeliwanych z samolotów odległych o dziesiątki lub setki kilometrów (co dziś jest standardem) nasz okręt byłby całkowicie niezdolny do obrony. Mówienie o wyposażeniu przeciwlotniczym ORP Ślązaka jest mydleniem oczu. Okręt jest bezbronny.

Pozostałe wyposażenie nowego okrętu również jest przeraźliwie słabe – poza trzema armatami nasz okręt nie ma ani wyrzutni torped, ani przeciwokrętowych pocisków manewrujących. Ślązak nie ma też wyposażenia do zwalczania okrętów podwodnych. Nie mamy też śmigłowca, który miałby operować ze Ślązaka, a nawet jakbyśmy go mieli to i tak okręt nie ma hangaru.

Tak naprawdę ORP Ślązak nadaje się wyłącznie do łapania przemytników albo zwalczania piratów z Somalii. Jeśli dodać do tego, że budowa pochłonęła ok. 1,5 mld złotych to mamy w istocie marnotrawstwo godne powołania sejmowej Komisji Śledczej. Komisja oczywiście nie powstanie, bo skoro budowa trwała 17 lat to nikomu jej powołanie się nie opłaca.

Skądinąd skoro Holendrzy byli w stanie za 600 mln EUR zwodować potężnie uzbrojone fregaty z serii De Zeven Provincien to może darujmy sobie budowanie okrętów, skoro wychodzi nam w efekcie okręt gorzej uzbrojony od tych znajdujących się na wyposażeniu już zupełnie najbiedniejszych państw afrykańskich.