Spotkałem dziś chłopaka z…

Spotkałem dziś chłopaka z którym służyłem w #wojsko
I przypomniało mi się takie #truestory

Woziłem pewnego generała. Fucha że chuj, jeździłem nawet w cywilkach, tylko cierpliwości trochę trzeba było mieć. Były to czasy, kiedy Polska starała się o wstąpienie do NATO i często jeździliśmy do Sztabu Generalnego. Generał, facet konkret, na poziomie i mocno poustawiany. O dziwo zero alkoholu. To głównie dzięki temu generałowi ukończyłem po wojsku studia.
Szybko załapałem, że nocuje niby, to „u rodziny” a tak naprawdę to miał dupę u której spędzał każdą wolną chwilę w Warszawie.
Moja cała robota, to zawieźć go do, a później ze Sztabu do niej i miałem wypierdalać na jednostkę i czekać. Po 2-3 dniach wracaliśmy do rodzimej jednostki. I tak nawet raz w tygodniu.
Poprosiłem go kiedyś, czy mogę w oczekiwaniu na niego czekać u swojej dobrej znajomej, bo łażenie po obcej jednostce mnie tylko wkurwiało.
Zgodził się bez niczego, z zastrzeżeniem, że ma być max dyskretnie.
Tak trwało dobry rok, aż kiedyś pojechaliśmy z koleżanką na dyskotekę kilka km za Warszawę. Doszło do małej zadymy, musieliśmy się szybko ewakuować i ktoś zapisał nr rejestracyjne. W Wesołej czekała na mnie już Żandarmeria Wojskowa.
Był wpierdol od żandarmów i miesiąc „ancla” w Warszawie, a resztę służby (2miesiace) siedziałem w swojej jednostce „pilnując” swojego Kraza(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
Takiego opierdolu od przełożonego nigdy nie dostałem.
#wojskopolskie #kiedystobylo